Atak nocy pogłębia

Wygrywa tu odwaga z czekoladowych języczków
ta która się nie spali
i zyska jeszcze nie raz
za głos złoty
doprawiający obrazy opowieścią wiśniową
po to by nikt nie lał szpilkowatą odmową
tą co pogłębia atak nocy
nie tak jak haczykowaty czas
psujący z zagadek smary
piękniej niż kaskada z bystrych promyczków

Jego granica

Niebawem wygra dygresja spinelu
bogata w błysk wiśniowy
w ten co przeszłością się nie stanie
nie przy granicy snu soczystego
ścigającego spektrolitu znamię
chyba tam gdzie myślę o bursztynowym złodzieju
nacinającym żyletki odmowy
głównie za to że są sobą
piękniej niż z malachitu dlaczego
wygrywające z wielką i ambitną wodą