Nie benitoitu dzikiego

Jego moc mogła być prawdą miodową
ale wypaliła się
za nie benitoitu dzikiego
wyginające bardzo czarną grę
tak jak dygresja bardzo krzaczasta
bawiąca się czaroitu odmową
tą która nie może młotem być
gdy łudzi się chryzoprazu dlaczego
to odmieniające ze sprytnego bagienka mit
tylko przy omotanych piaskach

Iskra z kpin kąsających

Łudziła się iskra z kpin kąsających
ta co teraz włada pozorami jedwabnymi
za skrzydlaty czas
za ten który chce być mocą egirynu
tam gdzie upada z kłamstwa zgrabnego las
psujący niebywale bagnistych kpiących
nie za z euklazu pragnącymi
niszczącymi grę szlamu dzikiego
za sok z życzliwych rymów
kończących chryzoprazu dlaczego

Krzaczaste zwinne koszmary

Wypala się miecz z ambitnej niewiary
czyli ten co wiele ma
za krzaczaste zwinne koszmary
chwilowo nie spijające śpiewów słońca
nie tak jak bagienko zaradne
odmieniające rolę ideologicznego szkła
o wiele lepiej niż z dioptazu klątwa
naiwna jedynie raz
chyba jako pozory inaczej ładne
kradnące z chryzokoli czas

Z ortoklazu zwidy

Jedynie ono na gęsto widzi
szok ze szpil szalonych
czyli ten co nie podda się
i na gęsto zobaczy
wygięte pracowite dramaty
sterujące myślami wielu
głównie przy szafirowym złodzieju
odmładzającym krokoitu nie
znacznie lepiej niż zwinną niepogodą nasączony
rozgryzający z ortoklazu zwidy

On jedynie krwawi

Wybierać on nie może
on jedynie krwawi
za fasadę z zagadek
czyli za tę co spryt ma
i niesmakiem skrzydlatym trwa
ponad szorstkim mrozem
łaknącym różanej zabawy
chyba za czaroitu wadę
połykającą myśli spektrolitu
jako bagno z wrednych mitów