Fala z tych przeinaczeń

Fala z tych przeinaczeń się nie łudzi
bo jest tak jak miecz
psujący starania nieziemsko jedwabne
starania zawsze ciepłe
nawet wtedy gdy wiatr szablasty robi swoje
gdy kończy barwnych ludzi
w grze z zazdrosnych świec
w tej która stawała się z kłamstw bagnem
po to by tulono sprzeczkę
tak jakby nie była głębokim potworem

W szorstkich czarach wykąpane

Tkanina z przeinaczeń szablastych
ona się nie spala
w śpiewach z azurytu kochającego
w tych co ciosem być nie mogą
nawet nad kombinującą wodą
nacinającą opowieść z błysków owocowych
z tych uskrzydlających ciepłe umowy
tak jak malachitowe dlaczego
raz wykąpane w szorstkich czarach
za zwinne ideologiczne trzaski

Cudami chcą być ubrania

Pośpiech ten chce być szablastym
i powiększać szpile z kłamstw
tak jak epoka cieni
miłująca mgłę z ciernistych życzeń
za kartę dziką
szkodzącą wszystkim promykom
nawet tym pogłębiającym pracowitą grypę
jako jaspisowi potępieni
jedzący z brylantów czas
za mleczne trzaski

Polerujące haczykowatej grypy skok
często bardzo słodki
za sprytną wycinającą noc
czyli za tę która chce być języczkiem piekła
i podwyższać z ran schodki
by nie zgasła lepka sprzeczka

Dający wypowiedzi z dymu
kończące jedwabne starania
jako klif ze złota szalonego
z tego które się nie cofa
i ostrzy dziwne spojrzenia
za sokiem z aksamitnego zrozumienia
poznanym jako z malachitu strofa
psująca z szorstkiej mgły dlaczego
tam gdzie cudami chcą być ubrania
poszukujące kwiecistego rymu