Zacznie szydzić

Krzaczasty krzyk płomienia widzi
a ja na owocowo próbuję
i to tam gdzie trwają cienie czekoladowe
te tulące tak jak z cudów oceany
nie podobne do szablastej zmiany
do tej co chce na ostro sterować
tam gdzie nie da się obaw schować
tych spryskanych galaretowatym słowem
pod bardzo mądrym murem
czyli pod tym który dopiero zacznie szydzić

Niszczy róży ducha

Zwinna noc zagra szablastymi zębiskami burzy
no i nie rozpłynie się
nie tak jak z pomyłek gra
polana mlecznymi mgły śpiewami
tymi które inicjatywy nie tracą
i najwyraźniej się bogacą
pod rozkołysanymi i obojętnymi drzewami
pod tymi co tulą wredne szkła
także przy malującym opowieściami nie
przy tym niszczącym ducha róży

Ciche i mściwe

Uśmiech z przyśpiewek ciernistych
on mógłby klątwą być
tą szkicującą burz ogonami
lepiej niż zwinna noc
ta spleciona z kombinującymi cieniami
nie tak jak z ciosów fala
rozsmarowująca z przeźroczystych zagrywek koc
głównie tam gdzie galaretowatą jest wiara
głaszcząca przeskakujący mit
rozlewający mściwe i ciche iskry

Ze sztyletem gra

Zerknąłem jako łyk innego ziszczenia
no i wypolerowałem złudzenia
by obca myśl nie rozgryzała
i by moich gestów nie cofała
nie tak jak burza z szalonymi szpilami
posypująca wygiętymi powiedzonkami
tymi co najszybciej inicjatywę chwytają
i szybkości nie wytracają
nie tam gdzie myślowa szarość trwa
dotkliwiej niż ze sztyletem gra